piątek, 11 października 2013

Rozdział 4

Hej Hej! :) 

Dziękuję za ponad 200 odsłon! 
Jest mi naprawdę bardzo miło <3






Nicole siedziała u siebie w pokoju. W głowie miała pełno myśli...
"Co on tu robi?" to pytanie dręczyło ją przez jakiś czas, po czym ponownie usłyszała dzwonek do drzwi.
Wstrzymała oddech. Modliła się w duchu żeby Jake już sobie poszedł. To on stał przed domem. 
Siedziała na łóżku bez ruchu przez następne 10 minut, które wydawały jej się wiecznością. Wstała ostrożnie i wyszła z pokoju, schodząc schodami w dół starała się być jak najciszej. Podeszła do drzwi i zerknęła przez wizjer... Na szczęście Jake'a już nie było. Odetchnęła z ulgą i wróciła do śniadania. Po 30 minutach sprzątnęła po sobie i poszła się ubrać. Weszła do garderoby zaczynając szukać ciuchów które mogłaby na siebie włożyć. Nie minęło dużo czasu i wyszła z ubraniami idąc do łazienki. Umyła się, uczesała, pomalowała oraz ubrała. Wychodząc z łazienki była ubrana w dżinsowe rurki i białą koszulkę , była lekko umalowana (zresztą tak jak zawsze) a włosy miała rozpuszczone. Zeszła na dół, usiadła na kanapie i włączyła telewizor. 




*2 godziny później*

~ One way or another... ~ Nicole schyliła się po telefon, który leżał na stoliku i odebrała go
~ Halo? 
~ No heeeej
~ Heeej ~ dziewczyna przywitała się ~ kto mówi?
~ Harry ~ mówił chłopak ~ Harry Styles
~ O. Skąd... Skąd masz mój numer?
~ Wziąłem od Nialla ~ lokaty uśmiechał się ~ opowiadał o tobie
~ Uhm... O. 
~ Coś ci jest? 
~ Nie... ~ Nicole zawstydziła się ~ po prostu... nie wiem co mówić
~ To co powiesz na spotkanie? 
Dziewczyna siedziała bez słowa. Nie wiedziała czy się zgodzić czy nie. Zastanawiała się czy to by było mądre gdyby spotkała się z Harrym a po godzinie, dwóch z Niallem... Nie chciała ryzykować.
~ Halooo? ~ chłopak zawołał 
~ Uhm, tak? Przepraszam, jestem
~ Ok. To jak? Spotkamy się? 
~ Nie jestem pewna. ~ Nicole była nie pewna co do swojej decyzji ~ może innym razem, co?
Harry właśnie bał się że to usłyszy. Nie mógł pozwolić by ta dziewczyna była Nialla. Niall nie mógł mieć dziewczyny. Nie mógł pozwolić by Nicole się w nim zakochała. 
~ Dlaczego? ~ w głosie chłopaka słychać było rozczarowanie 
~ Jestem już... uhm... umówiona z Niallem
~ Aha. ~ lokaty miał w głowie pełno myśli. Nie chciał dopuścić do spotkania, randki ~ a może przyjdziesz do nas?
~ Po pierwsze, wasz dom jest spalony. ~ dziewczyna nic nie rozumiała ~ po drugie, jestem już z nim umówiona do kina 
~ Mamy taki fajny domek wynajęty. Ale ja pogadam z Niallem! Poznalibyśmy się wszyscy i wogóle... co? 
~ Jak chcesz ~ była trochę zawiedziona 
~ Ok. To ja ci napiszę smsa. ~ Harry ucieszył się ~ Papa!
Rozłączył się. Styles był wyraźnie ucieszony z tego jak potoczyła się rozmowa. Już tak dawno nie miał dziewczyny. "A co jak ta Nicole jest piękna, szczupła?" rozmyślał "Co jak ma zajebisty charakter?". 
Spojrzał na Nialla który przechodził teraz z kuchni do łazienki. Wiedział, że blondyn działa na dziewczyny jak magnes... Ale wiedział też, że jest od niego lepszy. Chciał mu pokazać, że to on zdobędzie Nicole. 
~ Ej! ~ Harry zawołał Nialla który wychodził już z łazienki ~ Nialler!
~ Co? ~ chłopak podszedł do niego 
~ A co jakbyś zaprosił tą dziewczynę tutaj?
~ Ale my mamy iść do kina
~ No ale poznalibyśmy ją wszyscy... Weź!
~ W sumie, czemu nie? ~  irlandczyk uśmiechnął się i pobiegł do kuchni przypominając sobie że tam zostawił telefon.
Niall nie wiedział co jego przyjaciel kombinuje. Cieszył się kiedy Nicole zgodziła się przyjść. Wrócił rozpromieniony do salonu i oznajmił lokatemu że ona przyjdzie. Zaraz zabrali się za uprzątnięcie domu oraz poszli kupić popcorn, chipsy, colę i inne przydatne rzeczy. 



Nicole spojrzała na zegarek. Za 40 minut miała wyjśc z domu. Wstała z kanapy i zaczęła się szykować. Nie zajęło jej to dużo czasu ale efekt był oszałamiający. Była ubrana w prześliczną białą sukienkę i czarne zamszowe szpilki a włosy miała spięte w niechlujnego koka. Zeszła na dół i zawołała Cherry by powiedziała jej jak wygląda.
~ Zajebiście dziewczyno! ~ zaśmiała się przyjaciółka 
~ Dzięki!
Przytuliły się na pożegnanie i wyszła.




*Przed domem chłopaków*

Dziewczyna zadzwoniła na dzwonek. Stała niepewnie i rozglądała się co chwilę dookoła. "A może pomyliłam domy?" zastanawiała się kiedy nikt nie otwierał przez 5 minut. Zadzwoniła jeszcze raz. Po chwili drzwi się otworzyły i pojawił się w nich Harry.
Jego wzrok był bajeczny...
Uśmiech jeszcze cudowniejszy...
A głos jakim ją przywitał... 
Po prostu nie do opisania. 







(cdn) 
Heh :) 
Mam nadzieję że się podoba :D
Czekam na komentarze! 

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 3

Zobaczyła...
Nicole zobaczyła Jake'a. Swojego byłego chłopaka, którego tak bardzo nie nawidziła...

Nie nawidziła go za to jak bardzo ją skrzywdził...
A teraz, on, stoi sobie pośrodku jej łazienki z zadziornym uśmieszkiem na twarzy.
Co on tu robi? Czego on chce? Gdzie jest Cherry? Dziewczyna zastanawiała się przez chwilę lecz przerwała rozmyślania, chciała jak najszybciej wyrzucić Jake'a z domu.
~ Co ty tu robisz?! ~ wrzasnęła Nicole
~ Stoję ~ chłopak odpowiedział drwiąco ~ a ty? co robisz?
~ Wypierdalaj stąd! 
~ Cherry mnie zaprosiła ~ uśmiechnął się ~ nie możesz mnie wyrzucić
~ Jej nie ma jakbyś nie zauważył...
~ Poszła do sklepu. Ale prosiła mnie bym został.
~ Po co? ~ dziewczyna nic nie rozumiała ~ ona Cię przecież nie lubi
~ Coś wam się stało ze zlewem. A ponieważ znam się na takich rzeczach, zadzwoniła do mnie i prosiła bym go naprawił. 
~ Więc rób to co masz robić ~ brunetka chwyciła za klamkę i mocno trzasnęła drzwiami.



"... Przytulał ją. Ona jego. Tak bardzo za nim tęskniła po kilku tygodniowej rozłące. Nie wiedziała co się zaraz stanie. Nie wiedziała co on ma zamiar zrobić. Chłopak odsunął się lekko od niej, podniósł delikatnie jej brodę palcami by ją pocałować. Całowali się. Zaczął z tyłu rozpinać zamek jej sukienki. Dziewczyna odsunęła się od niego.
~ Co robisz...? ~ zapytała
~ Będzie fajnie ~ chłopak spojrzał na nią zadziornie ~ uwierz mi
~ Co...? Nie ja nie chcę...! ~ dziewczyna odepchnęła go
Nie znosił sprzeciwu. Zawsze dostawał to czego chciał. Podszedł do niej i zaczął napierać nią o ścianę. Nic nie mogła zrobić. Była ściśnięta...
Dostał to co chciał. Po tym wszystkim wyszedł z jej domu jakby nigdy nic. Ona przeżywała najgorszy koszmar. Leżała popłakana i rozstrzęsiona. Nigdy by się nie spodziewała że jej chłopak zrobi jej coś takiego. Taką krzywdę..."



Nicole siedziała w salonie na kanapie. Wciąż pamiętała co się stało pół roku temu. Pamiętała co zrobił jej Jake. Od tamtej pory tak strasznie go nie nawidziła, bała się go. 

Nie mogła uwierzyć że Cherry zadzwoniła akurat po niego. Chciała żeby już przyszła. Nie chciała być sama w domu z tym potworem. 
Usłyszała kroki zmierzające ku drzwiom wejściowym. "To pewnie ona" pomyślała Nicole podnosząc się z kanapy. Jej przyjaciółka weszła do domu, widząc West od razu się uśmiechnęła. Podbiegła do niej i mocno ją uścisnęła. Nie widziała ją bowiem od tygodnia.
~ Heeeej! ~ wrzasnęła Cherry mocno tuląc swoją przyjaciółkę ~ strasznie tęskniłam!
~ Ja też ~ Nicole cieszyła się że wreszcie ją widzi
~ Jak było? 
Dziewczyna opowiedziała całą swoją "wyprawę" rozpoczynając od pożegnania z nią aż do momentu kiedy z powrotem weszła do domu na Whitney Avenue. 
~ A tak poza tym... ~ zaczęła Nicole ~ co Jake robi u nas w łazience?
~ Naprawia zlew ~ odpowiedziała Cherry przypominając sobie o chłopaku ~ przepraszam że go tutaj przyprowadziłam ale nie wiedziałam kiedy przyjedziesz, a on zna się na tych rzeczach...
~ Dobra, nic się nie stało
Po około 30 minutach Jake wyszedł z domu. 
Dziewczyny rozmawiały cały czas. Każda chciała opowiedzieć ze szczegółami co się wydarzyło podczas całego zeszłego tygodnia. Skończyły mówić o godzinie 3 nad ranem. Wtedy zdecydowały się też pójść spać.






*Następny dzień*

~ One way or another... ~ Nicole wstała słysząc dzwonek swojego telefonu
Niechętnie do niego podeszła. Spojrzała na godzinę i zobaczyła że jest dopiero 8 rano. 
~ Boże... ~ mówiła sama do siebie ~ kto dzwoni o takiej godzinie...?
Odebrała telefon i przyłożyła go sobie do ucha.
~ Halo? 
~ Nicole? ~ w słuchawce słychać było głos Nialla ~ Cześć!
~ Ooo, Niall... Hej! 
~ Obudziłem Cię? 
~ Można tak powiedzieć ~ dziewczyna zaśmiała się ~ ale nic się nie stało
~ Ohh... Przepraszam
~ Mówię, że nic się nie stało! 
~ Dobra, dobra! ~ chłopak uśmiechnął się ~ miałabyś ochotę gdzieś dzisiaj wyjść?
~ Na przykład gdzie? ~ Nicole ucieszyła się na myśl że Niall zaprasza ją na spotkanie
~ Uhm... Spacer? Kino? Co wolisz?
~ Możemy się wybrać do kina, jak chcesz
~ Ok! ~ irlandczyk uśmiechnął się pokazując zęby ~ to o 6 po ciebie przyjdę, ok? 
~ Jasne ~ dziewczyna poczuła głód więc chciała się już rozłączyć ~ to do zobaczenia!
~ Do zobaczenia!
Rozłączyła się. Tak strasznie się cieszyła na spotkanie z Niallem. Już nie mogła się doczekać. Wyszła z sypialni i ruszyła schodami w dół. Weszła do kuchni i zabrała się za robienie śniadania, akurat miała ochotę na gofry. Rozglądnęła się po kuchni. "Aha, Cherry musiała już wstać" pomyślała widząc bałagan na blacie. 
~ Cherry! ~ krzyknęła Nicole 
Cisza. 
~ Cherry! ~ podjęła drugą próbę
Dalej cisza. 
~ Jezuu... ~ dziewczyna mówiła sama do siebie ~ dlaczego zawsze jak ją wołam to jej nie ma. Oczywiście po chwili zawsze musi wydarzyć się jakaś katastrofa...
Zabrała się za robienie śniadania, zapominając o swojej przyjaciółce. Po 20 minutach usłyszała dźwięk telefonu domowego. Podbiegła do niego i szybko odebrała.
~ Tak? 
~ Nicole? ~ po drugiej stronie stała Cherry ~ tu Cherry! Słuchaj, jak ktoś zadzwoni do drzwi to pod żadnym pozorem nie otwieraj! 
~ Co...? ~ dziewczyna nie wiedziała o co chodzi ~ Dlaczego...?
~ Później się dowiesz! Ale nie otwieraj! Udawaj że nikogo nie ma w domu!

~ Uhm... No dobra. Ale nic z tego nie rozumiem...
~ Wyjaśnię Ci jak przyjadę! Pa. Ale pamiętaj, nie otwieraj!
~ Ok. Ok. Pa. ~ Nicole położyła słuchawkę z powrotem na swoje miejsce.

Zmieszana, poszła dokończyć śniadanie. Wyciągała akurat gofry z gofrownicy i usłyszała dzwonek do drzwi. 
Przypomniała sobie o tym co mówiła jej Cherry...
Że ma nie otwierać.

Lecz była ciekawa. 
Była ciekawa kto stoi przed drzwiami. 
Podeszła cicho przed nie i spojrzała w wizjer.
Wystraszona uciekła do swojego pokoju.











3 rozdział skończony! :)
Tak wiem, co rozdział niespodziewanie zakańczam :D
Czekam na komentarze! :) 
Mam nadzieję że się podobało :) 

środa, 9 października 2013

Rozdział 2

Hej Hej! :)
Jestem naprawdę miło zaskoczona :D
W ciągu kilku godzin od opublikowania rozdziału, odwiedziło mnie ponad 100 osób... 
Dziękuję wam strasznie :) 










Samochód Nialla zatrzymywał się powoli... 
W końcu stanęli. Stanęli pośrodku drogi. Chłopak wybiegł z samochodu, przerażony tym co zobaczył. 
Podbiegł do strażaka który akurat nie był niczym zajęty, chciał wiedzieć co się stało z domem...
~ Przepraszam... ~ zaczął Niall łamiącym się głosem ~ Przepraszam, czy mógłbym wiedzieć co się stało?
~ Kim jesteś? ~ zapytał strażak oschłym i przerażającym tonem 
~ Mieszkam w tym domu... Raczej, uhm... Mieszkałem. 
~ Aha ~ mężczyzna zapominając o udzieleniu odpowiedzi chciał już wsiadać do wozu.
~ Przepraszam?! Więc powie mi pan co się stało? 
~ No pożar! ~ mówiąc to strażak odpalił silnik i pojechał.
Niall patrzył na odjeżdżający wóz strażacki klnąc pod nosem. Co się stało? Co z chłopakami? Jakie są zniszczenia? Te pytania tak go dręczyły...
Nicole przez cały ten czas siedziała w samochodzie i próbowała do siebie dojść. Po chwili odpięła pasy, wzięła plecak, otworzyła drzwi i wyszła. Szła wolno, rozglądała się dookoła jakby bojąc się że ktoś jej zarzuci że to ona spowodowała pożar. Czuła nieprzyjemny zapach dymu, kręciło jej się w głowie. "Czyli to musiało się stać niedawno..." pomyślała dziewczyna ze strachem. Spojrzała na Nialla, widziała w jego oczach smutek, wielki smutek... Podeszła do niego i próbowała chwycić go za ramię lecz w tej chwili chłopak się odwrócił. Nicole chciała coś powiedzieć ale nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Horan obrócił głowę, spojrzał na dymiący się dom, na strażaków którzy oblewali go wodą wciąż przekonani że za chwilę wybuchnie kolejny pożar. 
~ Jak to się stało...? ~ chłopak pytał się samego siebie ~ Jak...?
~ Ten strażak nic ci nie powiedział? 
~ Nie
~ A co z resztą? ~ Nicole wiedziała że Niall nic nie wie lecz za wszelką cenę próbowała ~ Co z chłopakami?
~ Nie mam pojęcia... ~ irlandczyk podbiegł do mężczyzny który akurat wyszedł z wozu
Nicole patrzyła to na Nialla to na dom, zastanawiając się co teraz z nimi będzie? Po chwili ruszyła za chłopakiem.
~ Przepraszam... ~ niebieskooki podjął drugą próbę ~ Co tu się stało?
~ Do końca jeszcze nie wiemy ~ odpowiedział strażak. Był wyraźnie milszy niż poprzedni. ~ Jeden z lokatorów powiedział że piekarnik się zapalił. Więc jak na razie obstawiamy że to piekarnik się zapalił.
~ Och... A gdzie chłopaki?
~ W sensie że lokatorzy? W mieszkaniu był tylko jeden mężczyzna ~ strażak wyjął z kieszeni notes po czym przekartkował kilka stron ~ Uhm... Nie jaki Louis Tomlinson
~ Stało mu się coś?!
~ Nie. Pojechał.
~ Dobrze... ~ Niall lekko przybity nie wiedział co robić ~ Do... Do widzenia
Mówiąc to, odszedł od strażaka. Podszedł do Nicole która stała 2 metry za nim, chciał coś powiedzieć ale nie wiedział co. Po chwili namysłu Horan wyciągnął telefon i wykręcił numer do Tomlinsona. 
~ Halo? ~ głos Louisa rozbrzmiał w słuchawce
~ Gdzie jesteś? ~ zapytał Niall wstrząśnięty
~ U Bena... A ty? Wiesz już o pożarze?
~ Tak... Słuchaj powiedz mu że też tam przyjadę
~ Jasne
~ A gdzie reszta?
~ W centrum 
~ Ok... ~ Niall spojrzał na Nicole ~ Kończe, pa
~ Pa
Chłopak schował telefon do kieszeni. Chciał porozmawiać z dziewczyną ale kompletnie nie wiedział o czym. Chciał zapomnieć o pożarze. 
~ Chodź ~ Niall pokazał gestem dłoni żeby Nicole szła za nim ~ Odwiozę Cię do domu
Brunetka, nic nie mówiąc, poczłapała niechętnie za chłopakiem. Otworzyła przednie drzwi samochodu i wsiadła. Przez całą drogę nic nie mówili. Oboje myśleli o tym samym "Niech zacznie rozmowę" ... 
Dojechali na Whitney Avenue.
~ Możesz się tu zatrzymać ~ oznajmiła Nicole odpinając pasy ~ Mieszkam kilka domów dalej
~ Będę mógł za... ~ Niall nie potrafił wypowiedzieć zdania. Był zbyt nieśmiały
~ Tak?
~ Uhm... Będę mógł później zadzwonić? 
~ Jasne! ~ dziewczyna uśmiechnęła się i wysiadła z samochodu ~ Pa
~ Pa ~ chłopak odwzajemnił uśmiech. Po chwili pojechał.
Nicole szła wolnym krokiem w stronę swojego domu. Przed sobą miała takie obrazy jak dymiący się dom, smutnego Nialla, tłum strażaków... A w jej uszach wciąż brzęczał dźwięk syren. 

Stanęła przed drzwiami do swojego domu. Nacisnęła na klamkę i cichutko weszła.
~ Cherry?! ~ Nicole zawołała swoją przyjaciółkę
Cisza. Nikt się nie odezwał. 
~ Halo?! 
Dalej nic. Dziewczyna doszła do wniosku że nikogo nie ma. Rzuciła plecak w kąt i ruszyła schodami w górę do swojego pokoju. Chciała wziąć ciuchy na przebranie oraz się wykąpać ponieważ na jej ciele było czuć śmierdzący zapach dymu. Chwilę później stała już przed drzwiami łazienki. 
Nacisnęła na klamkę.
Otworzyła drzwi.
Pisnęła.
Zobaczyła...










Koniec drugiego rozdziału :D
Tak niespodziewanie przerwałam, wiem :)
Mam nadzieję że się wam spodobał :D
Czekam na komentarze! 


wtorek, 8 października 2013

Rozdział I

Witam! :D

Na początku przedstawię bohaterów :) 

Nicole West ~ 19 lat, nie pracuje, nie chodzi do szkoły, rzadki kontakt z rodzicami, bogata, mieszka razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Cherry w Londynie

Charlotte (Cherry) Green ~ 20 lat, nie pracuje, nie chodzi do szkoły, mieszka razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Nicole w Londynie

Harry Styles ~ 19 lat, członek zespołu One Direction, romantyk

Louis Tomlinson ~ 21 lat, członek zespołu One Direction, żartowniś

Zayn Malik ~ 20 lat, członek zespołu One Direction, bad boy

Niall Horan ~ 20 lat, członek zespołu One Direction, uroczy

Liam Payne ~ 20 lat, członek zespołu One Direction, wrażliwy 







Biegła... Biegła przed siebie jak najszybciej mogła...
Musiała zdążyć na autobus który miał odjechać za 5 minut...
Nicole była w obcym, nieznanym jej mieście... Daleko od swojego domu, od Londynu.
Obróciła się, biegnąc dalej, zdawało jej się że ktoś ją woła. Pomyliła się, obróciła się by widzieć dokąd biegnie. Nagle wpadła na jakiegoś mężczyznę.
~ Kurde! Uważaj! ~ chłopak leżał na ziemi przygnieciony jakimś ciałem.
~ Boże... ~ Nicole szybko wstała, otrzepała się i podniosła plecak ~ Przepraszam... Bardzo, bardzo przepraszam!
~ Hahaha... ~ rozbawiony już całą tą sytuacją chłopak, wstał ~ Nic się nie stało.
~ To dobrze bo myśla... ~ dziewczyna dopiero teraz zauważyła kogo potrąciła ~ Ty jesteś...
~ Tak... jestem Niall Horan ~ irlandczyk podał dziewczynie rękę ~ A ty? 
~ Uhm... Nicole... uhm... West
~ Weź się nie spinaj! ~ roześmiany chłopak dźgnął lekko dziewczynę w brzuch.
Nicole uśmiechnęła się. Wyciągnęła z kieszeni telefon i zdała sobie sprawę że nie zdąży. Autobus odjechał. Westchnęła ciężko, nie wiedziała co robić...
~ Coś się stało? ~ zapytał zaniepokojony Niall
~ Autobus mi zwiał... Nie wiem co teraz robić ~ dziewczyna spojrzała smutno w niebieskie oczy chłopaka ~ Nawet nie wiem gdzie jestem...
~ Ohh... To faktycznie kiepsko. ~ zamyślił się trochę ~ A dokąd chciałaś jechać?
~ Do domu. Do Londynu. 
~ Do Londynu?! ~ Niall aż krzyknął ~ To super! Jak chcesz to mogę cię wziąść ze sobą!
~ Też tam jedziesz? 
~ Tak! Przyjechałem tu tylko na 2 dni żeby odwiedzić kuzyna ~ spojrzał z uśmiechem na dziewczynę ~ Teraz wracam do chłopaków. Hahaha. 
Nicole uśmiechnęła się szczerząc zęby. Jej piękne zielone oczy zalśniły w słońcu. 
~ Chodź ze mną 
Szli tak przez około 30 minut aż w końcu dotarli na parking jakiegoś centrum handlowego. Doszliby wcześniej ale Niall co chwilę był zaczepiany przez fanów. Nicole szukała wzrokiem jakiegoś sportowego samochodu lecz niepotrzebnie bo już stali przy aucie Horana. 

~ Wsiadaj ~ powiedział z uśmiechem Niall, otwierając dziewczynie drzwi z przodu.
~ Ty masz prawo jazdy? ~ zaśmiała się Nicole jednocześnie wsiadając do samochodu.
~ Próbne ~ odpowiedział blondyn zaczynając się śmiać ~ Gdzie dokładnie mieszkasz?
~ Na Whitney Avenue.
~ My na Jackson Street ~ Niall odpalił samochód i pojechali.



Jechali przez ponad 4 godziny. Całą drogę się śmiali i rozmawiali. Niall wreszcie poczuł się jak zwykły nastolatek. 
~ Możemy najpierw zajechać do mnie? ~ zapytał irlandczyk ~ Powiem chłopakom że jestem i  Cię odwiozę 
~ Jasne ~ uśmiechnęła się Nicole
Po 10 minutach wjechali na Jackson Street. Zobaczyli 3 wozy strażackie ale się nie przejęli. Powoli podjeżdżali przed dom chłopaków i zobaczyli...
Kilkunastu strażaków...
Wozy strażackie...
Dym frunący z okien...
Zamarli...









No więc to jest mój I rozdział :D
Mam nadzieję że się wam spodoba :) 
Zostawiajcie komentarze :) 

Początek

Witam! :) 

No więc na początku chciałabym napisać parę słów o sobie :) 
Imię: Michelle
     Nazwisko: może innym razem ;)
Wiek: 14
     Zainteresowania: muzyka, taniec, książki, sport

Jak na razie tyle... :) 

Z czym będzie związany mój blog? 
   No więc jestem Directionerką (fanka One Direction)
   Będę pisać fanfiction w którym m.in. oni będą bohaterami :)

Cóż... 
  Jak na razie tyle... :) 




                                                                                                                     Do zobaczenia! :)